wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 4 1/2

Cała grupa wylądowała na małej  leśnej polanie zewsząd otoczonej sosnami , świerkami i innymi drzewami iglastymi. Było ciemno , słońce docierało tu tylko częściowo. Nie było tu trawy. Było ciemno, cicho i mroczno. Ruszyli na północ. Szli między drzewami po wydeptanej, żwirowej ścieżce . Las początkowo gęsty, zaczął się przerzedzać.  Wkrótce ich oczom ukazał się imponujący widok. Stare miasto w samym środku lasu nad którym gromadziły się ciemne chmury.
- Witamy w Awrorze , miasta z którego nieproszeni goście nigdy nie wracają ! - powiedział mrocznie Pedro, a wszyscy liczowie potwierdzili jego zdanie szyderczymi uśmiechami. Krystal nie drgnęła nawet twarz. Miasto stopniowo wyłaniało się z zarośli . Było ogromne ! 
-Kto by pomyślał, że w takiej dziczy można znaleźć takie cuda - pomyślał  Will i oglądał z zachwytem wyłaniającą się potęgę. Awrora otoczona była wysokimi murami z mocnego kamienia, a co parę metrów stały wieże obronne zakończone szpiczastymi dachami . Najbardziej widoczna wydawała się wysoka i wielka budowla w samym sercu miasta. Wyglądała jak średniowieczne zamczysko , ale mimo to przypominała Willowi raczej kościół. Nic więcej nie widział za muru.


Przeszli most przegradzający rzekę , która płynęła przy samym mieście . Miasto leżało przy zakolu rzecznym, ale najwyraźniej ten fakt nikomu nie przeszkadzał. W miarę zbliżania się do murów wyłoniły się pola uprawne między brzegami rzeki na których krzątali się rolnicy. Dotarli do bramy. Była to masywna, stara , kamienna brama zamykana ogromnymi żelaznymi wrotami, które za dnia były otwarte. Przed nimi rozpościerała się brukowana ulica do której przylegały  stare kamienice . Gdzieniegdzie pojawiały się wąskie przejścia między domami , a co trochę inna brukowana ulica przecinała główną trasę. Coraz bardziej zbliżali się do zamczyska w centrum Awrory.


RESZTA ROZDZIAŁU JUŻ WKRÓTCE 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz