- Witamy w Awrorze , miasta z którego nieproszeni goście nigdy nie wracają ! - powiedział mrocznie Pedro, a wszyscy liczowie potwierdzili jego zdanie szyderczymi uśmiechami. Krystal nie drgnęła nawet twarz. Miasto stopniowo wyłaniało się z zarośli . Było ogromne !
-Kto by pomyślał, że w takiej dziczy można znaleźć takie cuda - pomyślał Will i oglądał z zachwytem wyłaniającą się potęgę. Awrora otoczona była wysokimi murami z mocnego kamienia, a co parę metrów stały wieże obronne zakończone szpiczastymi dachami . Najbardziej widoczna wydawała się wysoka i wielka budowla w samym sercu miasta. Wyglądała jak średniowieczne zamczysko , ale mimo to przypominała Willowi raczej kościół. Nic więcej nie widział za muru.
Przeszli most przegradzający rzekę , która płynęła przy samym mieście . Miasto leżało przy zakolu rzecznym, ale najwyraźniej ten fakt nikomu nie przeszkadzał. W miarę zbliżania się do murów wyłoniły się pola uprawne między brzegami rzeki na których krzątali się rolnicy. Dotarli do bramy. Była to masywna, stara , kamienna brama zamykana ogromnymi żelaznymi wrotami, które za dnia były otwarte. Przed nimi rozpościerała się brukowana ulica do której przylegały stare kamienice . Gdzieniegdzie pojawiały się wąskie przejścia między domami , a co trochę inna brukowana ulica przecinała główną trasę. Coraz bardziej zbliżali się do zamczyska w centrum Awrory.
RESZTA ROZDZIAŁU JUŻ WKRÓTCE
RESZTA ROZDZIAŁU JUŻ WKRÓTCE

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz